Z szuflady. Myśli odkurzone
Masmix. Reaktywacja
Blog > Komentarze do wpisu
« wygram
sama »

Spadaj Ka!

I jakby mi ktoś w ryj strzelił. Tak, wiem, jestem wulgarna...

Spoglądając na kalendarz uświadomiłam sobie, że moja niegdysiejsza przyjaciółka Ka. zlała mnie całkowicie. Odkąd Ka ma tytuł naukowy wyższy o oczko niż ja, daje mi do zrozumienia, że byle magisterka i podyplomowe z Gówna fakultatywnego (3700 plus 300 wpisowego) nie jest dla niej partnerem do nawet byle jakiej rozmowy. Już kiedyś Ka powiedziała - "No wiesz, teraz to my obracamy się w środowisku ludzi z ambicjami naukowymi". Jak przyznacie - tam, gdzie pracuję - żadne ambicje nie wypłyną na wierzch. Pomijam wieczne dokształcanie się, straszenie kadry zwolnieniami, stres, kontakty z policją i pracownikami socjalnymi, nacisk na robienie więcej i jeszcze więcej, bo ja wracając do domu, nie wiem, w co ręce włożyć, ale widocznie mogę jeszcze coś. Tylko przychówkiem zajmują się wszyscy, tylko nie ja, "bo mama ma jeszcze do zrobienia sprawozdanie, notatkę służbową dla policji, uaktualnienie strony www, napisanie miliarda ogłoszeń i ozdobienie odpowiednio, wycięcie tego, owego i gównawego".

Więc Ka na każde nasze zaproszenie czy propozycję wspólnego wyjścia odpowiada "Może kiedyś...". Szkoda Ka, że nie pamiętasz do kogo dzwoniłaś w środku nocy, gdy Twój ślubny, z ambicjami naukowymi wyrzucił Cię z domu i zabrał klucze, bo miał Cię dosyć. To było 5 miesięcy przed Waszym ślubem. Kto Cię pocieszał, gdy miałaś kłopoty na studiach przez Twoje roztrzepanie, kto kserował Ci notatki i łaził z Tobą po Starym Rynku zahaczając o ulubione knajpy? Kto mówił WYTRZYMAJ, gdy Twoja promotorka robiła Ci na złość i w niwecz szła Twoja kilkumiesięczna praca przy doktoracie? Kto przytulał, gdy beczałaś na wspomnienie o ojcu? Ja. Magisterka bez ambicji i wkrótce być może bez pracy.

Zawsze imponowały mi tytuły, nie rozpoczełam studiów doktoranckich, bo się bałam, miałam kompleksy małomiasteczkowej kozy, potem poleciało - ślub, przychówek, teraz kieracik. Niedawno zauważyłam, że dojrzałam. Odczuwam dumę z bycia matką, czuję się kobieca. Moje samopoczucie nie zależy już od ilości męskich spojrzeń. Jestem dumna z "dziwnych" imion moich dzieci (bo nie Ania i Michałek). Odczuwam przyjemność z rozmów z ludźmi, z każdym, matką w piaskownicy, sprzedawczynią, panem grzebiącym w śmieciach, zamiataczem.

Ludzie to zbiór doświadczeń, to poplątane historie, impulsy, odczucia. Serce - to jest ważne, empatia, życzliwość. CZŁOWIEK.

PAMIĘTAJ, ŻE NA RYNKU ŚWIATOWYM NIGDY NA WARTOŚCI NIE TRACĄ ROZUM I CHARAKTER...

sobota, 07 listopada 2009, cornelli_mom
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog