|
wtorek, 24 stycznia 2012
http://www.carlosruizzafon.co.uk/angel-music.html i.... jako zapowiedź, wydana w listopadzie 2011, zapewne wkrótce u nas...
niedziela, 22 stycznia 2012
Marina niezła. Co prawda, opisy bawienia sie w Pana Boga i wskrzeszanie trupów oraz wykonywanie operacji na samym sobie uznaję za treści fantastyczno - fantazyjno - młodzieżowe, ale wątek przyjaźni Mariny z głównym bohaterem jest fenomenalna. Największy plus za zakończenie - nie opis zniszczenia zła, ale sceny w szpitalu, powolne odchodzenie Mariny, budowanie dla niej obiecanej katedry, rozpacz Germana. Dziś zaczynam "Księcia mgły"
niedziela, 15 stycznia 2012
"Telewizja to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieć, jak się samemu puszcza bąka, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w bardzo kiepski żart." Właśnie czytam Marinę...
niedziela, 08 stycznia 2012
Zmarły we śnie oznacza deszcz - jaka pogoda dzisiaj, każdy widzi. Ale czy to nie oznacza czegoś jeszcze? Nie wiem, jak się do tego ustosunkować...
piątek, 06 stycznia 2012
Z okazji nadejścia Nowego Roku moim noworocznym postanowieniem jest nie miec postanowień. Nie bawię się też w bilansy, bo wychodzi mi, że albo regres albo stagnacja, czyli ogólnie rzecz biorąc chujowo. Kupiłam sobie fajną bluzkę - chłopkę i na tym się skupiam. Przestały mnie interesować wielkie idee, ważne sprawy, bo chyba nie warto. Przecież nieważne, co zrobią moje koleżanki, z którymi pracuję - kompetentne, zorganizowane, z bagażem doświadczeń zawodowych - zawsze można tak obrócić sprawę od dupy strony, że wyjdą na kompletne idiotki i ignorantki, a to już powód do zwolnienia. Żyjmy chwilą, najważniejsze dla mnie są zdrowie i rodzina. Szczeble kariery mam w dupie, bo te szczeble są spróchniałe i podpiłowują je niekompetentne, niedouczone kapusie - chamy. Skończyłam "Grę anioła", swietna książka. Może i nie mega ambitna, ale kto powiedział, ze czas wolny należy zapełniać ciężkim słowem? http://www.graaniola.pl/o_autorze/multimedia/1
czwartek, 05 stycznia 2012
"Gdzieś tam w Toruniu, wśród wód termalnych, pająk swe sieci rozwija, (medialne) krzyż ma na plecach, nienawiść w sercu, na ustach: Radio Maryja." Żródło: wp.pl. Autor: ewa
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Mamo, smutno tu i obco drzewa inne rosną i ciszy nikt nie zna tu Mamo, nie myśl, że się skarżę żal mi tylko marzeń dziecięcych dni, moich dni Widzę znów nasz dom ciebie mamo w nim wspominam stary klon ciemny i wysoki jak dym Mamo wołam twoje imię znowu jesteś przy mnie jak za dawnych lat Widzę znów nasz dom ciebie mamo w nim wspominam stary klon ciemny i wysoki jak dym Mamo w sercu cię kołyszę list do ciebie piszę ciemny jak ta noc To nieprawda mamo jutro wyślę list i będzie mamo tak jak miało być a ty mamo śpij jeszcze noc dobrze śpij o mamo pomorska.pl
sobota, 17 grudnia 2011
Pożreć ptasie mleczko o smaku waniliowym w jedno popołudnie - bezcenne. Podczas mojej ostatniej bytności w bibliotece trafiłam na "Poczekajkę" K. Michalak. Powieść do złudzenia przypomina te kobiece bestsellery - młoda, piękna, wykształcona trafia na prowincję, to znajduje czarowny domek, kupuje, remontuje, kredyt pod hipotekę i remontowy spłacają się same, ona integruje się ze społecznością wiejską, pije rano herbatę słuchając słowiczych jęków, wdycha zapach macierzanki i odnajduje tego jedynego... Chwilami książka trąciła powieścią nastolatki zainspirowanej love story z Bravo Girl, fabuła momentami taka nieporadna - rozmowy Gabriela z dwoma cwaniaczkami, opis zachowania panny Głową w kaloryfer - zapomniałam imienia. Gdy więc na półce bibliotecznej znalazłam jej "Rok w Poziomce" i "Lato w Jagódce", skusiłam się chyba tylko ze względu na śliczne okładki (Wydawnictwo Literackie) i urocze tytuły ("dobry tytuł - połowa sukcesu"). I mogę napisać jedno - lekka, łatwa i optymistycznie nastrajająca literatura dla kobiet. Zwłaszcza "Lato..." - ruda, zezowata, niewydepilowana, kulawa Gabrysia z musztardówami na nosie rozkochujaca w sobie lovelasa stadnidny, za którym wodzą głodnym wzrokiem wszystkie młode, jędrne, chętne na fiku-miku wolontariuszki. Cud. Za to zakupiłam sobie "Grę anioła" Zafona i mam nadzieję, że będzie tak dobra, jak "Cień wiatru".
niedziela, 13 listopada 2011
Wchodzę na wp.pl a tam poślady Rabczewskiej, wchodzę na styl.pl (!) a tam ryj Rabczewskiej. To jakiś niekończący się Halloween!
wtorek, 01 listopada 2011
|
Archiwum
Zakładki:
|